Ania Błaszczyk

Dodano 17.08.2010

Mam prawdziwego kolegę. Przyjaciel to za duże słowo. Damsko-męskie relacje nie wchodzą w grę. Zatem prawdziwy kompan, z którym fantastycznie płynie czas. Zapytałam go dzisiaj w stołówce przy obiedzie, z czym kojarzy mu się kobieta w ruchu. Facet nie jest gadatliwy, pomilczał, przełknął kilka frytek i powiedział: „Z blondynką w ogromnym samochodzie”.

Przypominam sobie, że kiedyś rozmawialiśmy już na ten temat. Człowiek dojeżdża do Wronek z odległego miasta i co poniedziałek i piątek pokonuje setki kilometrów, żeby czas spędzić z tymi, na których naprawdę mu zależy. No i mknie autostradą. A na polskich drogach, zapewne tak samo jak na całym świecie, poruszają się ci, którzy jadą i ci którzy się ścigają. Niekoniecznie z innymi. Najczęściej ścigają się z czasem. Mają „z tyłu głowy” świadomość, że gdzieś ktoś lub coś na nich czeka.

Kiedyś zapytałam jednego z wronieckich biznesmenów dlaczego jeździ samochodem terenowym. Powiedział, że przyjrzał się temu co wyprawiają ludzie na drogach i kupił większy samochód, aby mieć większe szanse na przeżycie. Fakt. Z tego punktu widzenia ma rację. Jeżeli szosa jest miejscem walki o przeżycie, to powinniśmy kupować sobie jak największe samochody.

Czy tak samo myśli blondynka w Landrover’ze? A może mieszkają za miastem i jest to pierwsze auto w rodzinie, a ona tym autem wozi dzieci do szkoły i na angielski, i na muzykę, i na basen, i na… (biedne dzieci), podczas gdy zdesperowany mąż stara się zarobić na te wszystkie podstawowe i niekoniecznie podstawowe wydatki. Cóż. Ten wielki nowoczesny świat kręci się w zwariowanym wyścigu i robimy wszystko, co potrafimy, aby przygotować nasze dzieci do radzenia sobie w dorosłym życiu.

Wracam do mojego kompana. Jego wrażenie na widok kruchej blondynki w kowbojskim mercedesie jest nieco odmienne. Mówi, że te kobiety na autostradach mają ambicje wyprzedzania mężczyzn. Nieważnie, kto ma ile na liczniku. I nie oszukujmy się. Znakomita większość z nas, gdy nie ma policji, jeździ szybciej niż pozwalają znaki drogowe. Szczerze mówiąc, popieram, bo wiele z nich jest ustawionych w miejscach absurdalnych i z irracjonalnych powodów.

Cokolwiek jednak myślimy o polskich drogach, ciekawe jest z czym lub z kim chce wygrać polska kobieta w bardzo dużym samochodzie. Czy nadal jest ona kruchą kobietką o image anioła, która potrzebuje opieki mężczyzny?

Kiedyś krążyło takie powiedzenie, że imponujący samochód jest przedłużeniem… mężczyzny. Co chcą przedłużyć sobie kobiety? Przecież jedyne mogą rozważać, to przedłużenie włosów, bo długie włosy podobają się mężczyznom. A może te wszystkie konkurujące z czasem i ze światem panie niepotrzebnie wchodzą do męskiego świata wyścigu, walki, sukcesu, wygranej? Tam jest już tylko miejsce na wojnę. Czy tak naprawdę dziewczyna i kobieta chce tego?

Wczoraj popołudniu z moim kompanem pojechaliśmy przez Obelzanki i Jasionną do Rzecina rowerami. To była piękna wycieczka. Super nowoczesna kobieta w wypasionym Mitsubishi (wersja cruiser) zapewne w tym samym czasie dojechałaby z Wronek do Kołobrzegu lub Szczecina, Łodzi, czy Zielonej Góry. A my podziwialiśmy zielony las, wdychaliśmy świeże powietrze i słuchaliśmy ptaków. I to właśnie była dla nas jakość życia. W samym Rzecinie pani w sklepie była bardzo miła, więc otwarci na lokalny patriotyzm zakupiliśmy po jednym piwie Noteckim na głowę i wypiliśmy je na ławeczce pod wielkim kasztanem, patrząc przez jego zielone liście na błękitne niebo. Ależ było pysznie!!! Każdy człowiek, który przechodził, był przyjazny. Byliśmy w świecie, gdzie nawet nieznajomi mówią sobie dzień dobry, a życie, choć bardzo skromne, wydaje się być szczęśliwe.

Delikatna kobietko z wielkiego samochodu – zwolnij!. Jesteś potrzebna tym , którzy Cię kochają bez władzy, pieniędzy i siły. Szczęście być może jest w małych rzeczach i zwyczajnych miejscach o czym ciąg dalszy nastąpi……


Pozdrawiam

A.B.